Do niedawna byłem “laikiem” w temacie funduszy inwestycyjnych. Inwestowanie na giełdzie (nawet poprzez fundusze inwestycyjne) było dla mnie czarną magią.
Pierwszy fundusz inwestycyjny założył mi syn. Były to czasy, gdy wszystko rosło, więc syn namówił mnie do kupna funduszu inwestycyjnego. Z początku wydawało się to takie proste, wpłaciłem pieniądze i rosło. Kiedy po upływie paru miesięcy moje fundusze przyniosły 15% zysku dopłaciłem kolejne pieniądze. Gdy po 2 miesiącach znowu był zysk – wpłaciłem po raz trzeci.
Inwestowanie wydawało mi się takie proste i oczywiste. Nie wiem czemu, lecz miałem przekonanie, że fundusze inwestycyjne działają jak lokata – tylko na wyższy procent. Namawiałem w tych czasach moich znajomych na inwestowanie poprzez fundusze inwestycyjne, chciałem by każdy mógł pomnażać swoje oszczędności tak jak ja.
Wszystko co dobre skończyło się w 2008 roku. Bessa początkowo zabrała wszystkie zyski, potem generowała się strata. Najgorsze uczucie wiązało się z tym, że nieświadomie namówiłem moich znajomych na inwestowanie w fundusze. Byłem przekonany, że poleciłem im najlepsze fundusze, a tu taki “klops”. Fundusze inwestycyjne to nie “bajka”. Rok 2008 był trudnym czasem dla mnie, a najbardziej bolała myśl, iż przeze mnie stracili moi przyjaciele, których nieświadomie przekonałem do inwestowania.
Nie wiedziałem zupełnie, cóż mam im i sobie poradzić. “Henryku, straciłam 3000 zł, co mam dalej robić, trzymać”? – pytała koleżanka. Strach i smutek był straszny a najgorszy był brak wiedzy. Dopiero po czasie zrozumiałem, jaki byłem głupi inwestując i namawiając innych na inwestycje, nie mając w ogóle pojęcia o inwestowaniu i funduszach inwestycyjnych. Tak naprawdę moja nauka inwestowania rozpoczęła się w momencie, gdy poniosłem sporą stratę.
Początkowo oglądałem nową stację telewizyjną (biznesową), w której wypowiadali się eksperci. Myślałem, że słuchając kogoś mądrzejszego zdobędę wiedzę. Nic z tego, wiedza wyciągana z telewizora to jedna wielka pustka. Sporo informacji, ale nic konkretnego.
Sytuacja zmieniła się dopiero w momencie, gdy zacząłem szukać praktycznej wiedzy w internecie. Znalazłem kilka ciekawych stron, przeszukiwałem fora internetowe. Okazało się, że są w Polsce portale, które oferują fachową i szybką pomoc.
Wystarczy trochę poszukać i znajdujemy się w całkiem innym świecie (coś jak w matrixie, gdy połkniemy niebieską tabletkę;)) Wiedza, która mają abonenci portali, różni się w znaczny sposób od tego, czego słuchamy w mediach. Czy my wszyscy żyjemy w wielkim inwestycyjnym kłamstwie? Czasami miałem takie wrażenie.
Zachęcam wszystkich aktywnych inwestorów, by sami szukali wiedzy w internecie. To lepsze niż czytanie gazety lub słuchanie analityków w telewizji. Trochę wysiłku, ale naprawdę warto. Ten wysiłek trzeba ponieść samemu, ja nie dam gotowego rozwiązania. Raz poleciłem fundusze i był to ostatni raz…gdy coś polecałem.
Czasami ciekawą wiedzę można również znaleźć na forach internetowych. Czy pomagają one zarabiać na funduszach? Na pewno na forach jest kilka osób, które posiadają ogromną wiedzę. Trzeba tylko rozpoznać jakość, co w przypadku forum jest utrudnionym zadaniem.
Jeżeli tylko czas pozwoli, to w kolejnym wpisie napiszę coś więcej o praktycznym zarabianiu na funduszach inwestycyjnych. A już teraz wszystkim życzę dużych zysków.
Sorry, the comment form is closed at this time.